fbpx
793321000 kontakt@kivo.pl

Metoda, plusy i minusy takiego rozwiązania do rozwoju Twojego biznesu. Oczywiście, mamy wiele możliwości aby rozwijać swoje biznesy edukacyjne. Możemy tworzyć własne marki, możemy logować się i brandować inną metodą, czy też jakąś siecią szkół.

 Ja nazywam się Olga Wilczyńska i przez 11 lat prowadziłam stacjonarny biznes edukacyjny. Obecnie jestem właścicielką pięciu marek edukacyjnych, które działają w skali ogólnopolskiej i międzynarodowej. Opowiem na temat rozwoju biznesu edukacyjnego. To dosyć kontrowersyjny temat. Dlatego, że jest wielu zwolenników i przeciwników takich rozwiązań, jak franczyza czy jakaś konkretna metoda. Ja rozmawiam od trzech, trzech i pół roku z wieloma właścicielami różnych marek edukacyjnych. I część z nich jest już obandowana jakąś sieciówką, część z nich postawiła na rozwój własnej marki, część z nich postanowiła odłączyć się od sieci. Natomiast inni zaś, po kilku latach, przyłączyć się do jakiejś sieci. Więc mam podgląd na wiele różnych sytuacji biznesowych oraz tego jak te osoby postrzegają działania franczyz i tego jak ich firmy się rozwijają.

 A skąd to wiem? Dlatego, że bardzo często audytuję firmy edukacyjne, udzielam konsultacji. W związku z tym, mam możliwość szczerego porozmawiania z tymi osobami na co dzień. Ja osobiście, nigdy nie przyłączyłam się do żadnej sieci, ale rozważałam taką możliwość. Również się z Tobą podzielę wiedzą, dlaczego finalnie nie dołączyłam. 

Chciałabym zacząć od minusów. No niestety uważam, że jest ich więcej niż plusów, ale to jest mój punkt widzenia. Każdy z nas ma swoją wizję na rozwój firmy. Każdy z nas ma swoje indywidualne powody, dla których postanowił dołączył lub postanowił tego nie robić. 

Zapraszam Cię do przeczytania pierwszej części, w której będzie o wadach, minusach takiego rozwiązania i takiego modelu rozwijania Twojego biznesu. Przede wszystkim największy minus jaki jest, to że nie tworzysz własnej marki. Bardzo często widzę, że osoby, które przynależą do sieci, nazywają swoje fanpage’e, np. XYZ Tomyśl, XYZ Warszawa. Czyli w te XYZ, wstawiają nazwę metody czy też franczyzy i do tego dorzucają miejscowość. No i kiedy postanowisz po kilku latach, że chcesz się odłączyć od takiej sieci, albo wygaśnie Ci licencja, zmiana nazwy fanpage’a praktycznie będzie niemożliwa. Albo będzie trwała trzy miesiące albo może zostać to całkowicie odrzucone. W zależności od tego, jak Twój wniosek zostanie rozpatrzony przez Facebooka.

 Kolejna rzecz: będziesz brandować, reklamować, czyli pompować pieniądze w promowanie tej marki wśród lokalnej społeczności, po czym grubą kreską się od tego odetniesz i będziesz startować na nowo. Znowuż Twoim zadaniem będzie wzbudzić świadomość marki na lokalnej społeczności. A to kosztuje. Zarówno pieniądze jak i czas. Więc to jest taki jeden z głównych minusów, to że faktycznie bardzo często właściciele firm w stu procentach skupiają się na budowaniu marki właśnie franczyzy. Czasami podejmują działanie (mają dwa fanpage’e), ale zniechęcają się. No bo jednak postowanie w dwóch miejscach jest uciążliwe. Finał finałów, zostajemy z fanpage’em, który nie będzie nas promował na dłużej. Także warto na to zwrócić uwagę. 

Bardzo często, nie mówię, że we wszystkich franczyzach, jest kolejny bardzo duży minus. A mianowicie, Twoi klienci nie są Twoi. Pamiętam, jak miałam konsultacje z fantastyczną właścicielką szkoły, która postanowiła odłączyć się od sieci. Nie była zadowolona z jakości materiałów jakie przesyłali, ogólnie ze wsparcia. Totalnie była zawiedziona. Postanowiła odłączyć się i okazało się, że niestety te wszystkie umowy, które były podpisane wraz z wyjścia z tej sieci, to klienci tej szkoły zostaną przekazani innej placówce. Żeby było jeszcze ciekawiej, ta sieć zaczęła wydzwaniać do konkurencji lokalnej tej marki, żeby przekazać im gotowy pakiet sześćdziesięciu kursantów, którzy chcą kontynuować naukę. No, ale już niestety, ta właścicielka, która pozyskała tych klientów swoimi działaniami, nie miała do nich praw. To było bardzo przykre i rozczarowujące, ale zdarza się. I tutaj znowuż podkreślam, że warto wczytać się w te opasłe umowy i zwrócić uwagę, co jest tam ujęte. Czy po rozstaniu Twoi klienci nadal będą Twoi? Czy po prostu nie zostaną w prezencie podarowani szkole, która jest trzy ulice dalej. Także na to warto zwrócić uwagę.

 No właśnie! Tu już opowiedziałam trochę o nazwie fanpage’a, ale tworzenie marki to nie tylko fanpage. Ulotki, strony internetowe. Możecie zwrócić uwagę, że często osoby działające w jakiejś sieci wszędzie mają te logotypy, postaci z tych franczyz. One po prostu rzucają się w oczy w pierwszej kolejności, a nie rzuca się w oczy sama marka. Czyli właściciel szkoły totalnie na drugie tory, odrzuca promowanie swojej szkoły, tylko promuje metodę. Także zwróćcie na to uwagę. No właśnie! Też bardzo często osoby, z którymi rozmawiałam, mówiły, że to jest plus. A ja uważam, że to jest niezrozumienie, że to jest minus. A mianowicie, o co chodzi? Już tutaj tłumaczę, bo zaczęłam trochę od tyłu. Często słyszę: No bo ta marka jest znana! Wszyscy ją znają. Tak, może na grupach właścicieli szkół wszyscy ją znają, bo wystawiają się te marki na konferencjach. Ale rodzice trzylatków, pięciolatków, nastolatków, dorośli, totalnie nie wiedzą czym te marki są. One jak najbardziej bardzo fajnie działają wśród swojej niszy, czyli wśród właścicieli biznesów edukacyjnych i  faktycznie robią wszystko, aby każdy o nich usłyszał. Czyli dbają o swój marketing, dbają o rozpoznawalność swojej marki wśród potencjalnych klientów. Ale rodzice i Twoi potencjalni klienci dowiedzą się dopiero od Ciebie, czym jest ta marka. Twoim zadaniem będzie wyedukować klienta: co to jest za metoda i jak ona działa i kogo uczy itd. To Ty będziesz promować tę markę na lokalnym rynku a nie franczyza.

Także zwróć na to uwagę. Więc plus nagle stał się wcale nie takim plusem, jak by się mogło wydawać. Czyli, to niezrozumienie nas bardzo często może zapędzić w kozi róg. Nie rozumiemy tego, że ona jest znana wśród naszej lokalnej społeczności. Tak jak ja bym mogła powiedzieć, że jakaś knajpa w moim mieście jest znana i w ogóle wow! No tak, dla lokalnej społeczności, ale nie dla Ciebie. Tak samo mogę powiedzieć, że: O! Kivo jest coraz bardziej znane! Wszyscy o nim słyszeli!. No tak, właściciele szkół, ale potencjalny Kowalski w ogóle nie ma zielonego pojęcia o czym tutaj mówimy. O jakim programie do zarządzania? Żebyście zrozumieli, o czym mowa. 

Kolejna rzecz: ograniczenia działań. Niektóre franczyzy mają tak mocno to doprecyzowane, że nawet trzeba wysyłać im posty do akceptacji. Jest to strasznie hamujące. Pamiętam też konsultacje z jedną z właścicielek szkół, która mówi: Ona nie prowadzi fanpage’a, bo to nie ma sensu. Ja mówię: Jak nie ma sensu? No, bo nawet muszę zdjęcia dawać do akceptacji, czy mogą być. Albo jest wymóg, że koniecznie musi być widać rollupa, albo musi być naniesiona logówka itd.,  że to za dużo czasu zajmuje. No i faktycznie, zamiast budować fanpage by promować marki, trzeba skupić się na tym, czy na zdjęciu jest logówka, czy rollup jest w tle itd. No faktycznie, niektóre mają to bardzo mocno wyśrubowane. Nawet narzucają, co można pisać albo można tylko i wyłącznie udostępniać posty marki, które bardzo często się mają nijak do wielu różnych działań, które by dany właściciel chciał promować. Bardzo często są suche, wyzute z emocji, po prostu jakieś tam informacyjne posty, których, jak wiecie (mam nadzieję), nie warto publikować. Warto jednak wrzucić tam trochę duszy w to wszystko, co robimy, aby klient poczuł, że: Wow! Robią to z pasji i zamiłowania. Chcę tam zapisać moje dziecko. Także akceptowane jest wiele działań. Często jest tak, że taka metoda powie Ci, że innej metody już mieć nie możesz. Jeżeli byś chciała mieć metodę matematyki, angielskiego, hiszpańskiego, robotyki. To jedna mówi: Nie! Tylko my, albo nara! Ale to są realia, z którymi wielu właścicieli się obecnie zmaga, że podpisali umowy nie do końca się z nimi zapoznając. No i są teraz takie problemy. 

Kolejny plus, który jest niby plusem, który bardzo często te osoby mi wymieniały, że to jest plusem, a ja uważam, że to jest minus, to jest know-how. Bardzo często słyszymy, że dostaniesz cały know-how od nas. Jakieś booki, sruki, kursy, mnóstwo różnych rzeczy, które pomogą Ci rozwinąć biznes. Tylko moje pytanie zawsze potem jest: No ok, to dlaczego teraz musisz płacić za dodatkowe kursy, szkolenia, konferencje i jakieś inne materiały od Twojej franczyzy, skoro całe know-how miałaś dostać w cenie? No bo, za to płacimy. To dlaczego teraz musisz jeszcze dodatkowo za to płacić? Często więcej niż istnieje opcja kupienia innego kursu spoza franczyzy. No właśnie! To jest jakby kolejne pytanie. Jaki know-how dostajemy? Co tam będzie? Ile to wsparcie będzie trwało? To jest tylko rozruchowe na start, żeby dobrze przedstawić korzyści programu, czy faktycznie to wsparcie będzie długofalowe? Czy w momencie kryzysu będzie do kogo się odezwać? Zwróćcie też na to uwagę, co ten know-how oznacza. Co tak naprawdę otrzymamy? I czy nie będziemy mieli „dosprzedawanych” kolejnych usług, kolejnych programów? Ja wiem, że na razie takich pół-plusów, minusów, dużo jest minusów,  ale ja mówiłam, że ta pierwsza część będzie bardziej taka negatywna, ale też będą pozytywne aspekty. 

Więc jeżeli jesteś w franczyzie, nie martw się, też są plusy tego, że w niej jesteś. Jeżeli rozważasz, to też przedstawię Ci plusy bycia w takiej sieci. 

Kolejny minus, taki uważam duży. Bardzo często nieadekwatny do tego, co jest nam oferowane. Bo i tak musimy kupować książki, programy, jakieś inne rzeczy. To jest przede wszystkim prowizja za to, że w ogóle przystępujesz do sieci. Drugie to jest to, że dzielisz się prowizją od sprzedanych kursów. Znowuż reklamujesz tę franczyzę w lokalnej społeczności, robisz wiele działań, czyli pozyskujesz klientów dla siebie, którzy mogą się okazać w ogóle, że nie są Twoi. A jeszcze za to zapłacisz jakiś tam procent od sprzedaży i jeszcze za książki, i jeszcze za ewentualnie platformę, i za coś tam jeszcze. Czyli jakby robi się tego sporo. Nie są to duże prowizje z tego co się orientuję. I mniej więcej też nie każdy mógł wszystko powiedzieć. No bo bardzo często są obostrzenia, że nie wolno zdradzać sekretów i tajemnic franczyz. Więc właściciele się boją i nie mówią tego otwarcie. Ale z tego co sama przestudiowałam dwie czy trzy takie umowy, no to różnie to bywa. Także warto też na to zwrócić uwagę. Czyli, my pracujemy i jeszcze się będziemy się tym później dzielić. Kolejna bardzo ważna rzecz: często te osoby, od których będziemy chcieli wykupić licencje bardziej skupiają się na tym, aby promować i pozyskiwać swoich klientów, niż wspierać tych, których już mają. To też kilka razy już usłyszałam, że bardzo fajnie jest na początku. Jest to takie wejście, taka energia, że wchodzimy w nową markę i jest naprawdę bardzo fajnie, a potem z czasem ten entuzjazm i zapał wygasa. Pomału, stopniowo jest to wypalane i tego wsparcia jest coraz mniej. Dlatego, że franczyza musi już skupić się na pozyskiwaniu nowych klientów, którym będzie chciała zaoferować swoją franczyzę. Kolejny minus, to jest, że bardzo ciężko jest wyjść z takich współprac. Niestety bardzo często. Nie mówię, że u wszystkich. Ale w większości jest wiele obostrzeń. Już nie mówiąc o tym, że klienci są nam odbierani itd. No to jednak jest to jakiś proces, który trzeba przejść, trzeba pozbyć się wszystkich logotypów, bardzo często one widnieją nawet na ścianach szkół, na witrynach, na stronach, w mediach społecznościowych. Więc usuwanie wielu treści może też kosztować czas i pieniądze. No i te skomplikowane umowy z karami finansowymi za przeróżne przewinienia, nieprzestrzeganie, niepromowanie, za to, że urozmaicamy zajęcia, a nie trzymamy się metody. Różnie to jest. I znowuż podkreślę, nie we wszystkich. Choć wiem, że są takie, które podchodzą do tego OK. Są takie, które mają bardzo to wyśrubowane. I to znowuż kwestia tego, żeby zapoznać się dokładnie z takimi ewentualnymi współpracami, żeby móc wyłapać co będzie dla mnie korzystne, a co nie. Myślę, że to, co najgorsze już za nami.

 Czyli, jeżeli ktoś myśli o franczyzie i teraz: O Jezu, same minusy! To nie, spokojnie są też plusy. Tak jak powiedziałam, my nie współpracujemy z żadną franczyzą, nie jesteśmy opłacani przez nikogo. Jesteśmy wolnymi ptakami, więc też mogę pozwolić sobie na większą szczerość niż niektórzy w branży i chętnie to zrobię, nie ukrywam. Dlatego, że uważam budowanie własnej marki, własnego brandu, to jest coś, czego nikt nie może nam zabrać. I tak samo może dobrze funkcjonować marka XYZ, jak marka pod ogólnopolskim logo. Może mieć tyle samo klientów, może być

rozpoznawalna, cieszyć się dobrą opinią. Bo przecież marketing robimy wszyscy taki sam. I my możemy mieć swojego bohatera, możemy mieć swój logotyp. I my możemy tworzyć swoje materiały we własnych szkołach. Ja tak robiłam i uważam, że to było bardzo fajne rozwiązanie.

 Teraz przejdziemy do drugiej części, w której przeczytasz o plusach. A na sam koniec Wam jeszcze podsumuję, dlaczego ja nie zdecydowałam się, aby dołączyć do takiej sieci. 

Ale zanim, to jeszcze przypominam, że warto przetestować nasze oprogramowanie do zarządzania szkołą kivo.pl. Zapisując się na naszej stronie, możecie bezpłatnie przetestować oprogramowanie 14 dni. Ale powiem szczerze, bo lubię szczerość. Nic lepiej Wam nie pomoże, jak umówić się na takie spotkanie indywidualne. Gdzie nasz zespół pomoże Wam zobaczyć wszystkie korzyści płynące z takiego oprogramowania, co można zautomatyzować, co on daje, gdzie i wszystkie funkcje zostaną Wam przedstawione. Bo kiedy mamy styczność pierwszy raz z oprogramowaniem, to może się wydawać, że w sumie nie wiemy o co chodzi. A to naprawdę jest wszystko bardzo logiczne i przejrzyste, tylko po prostu trzeba zrozumieć, co z czym się łączy i w czym nam taki program może pomóc. Także jeszcze raz zapraszam na kivo.pl, aby zgłosić się do bezpłatnego testowania. Lub napisać na kontakt@kivo.pl i umówić się na konkretną godzinę. Na takie półgodzinne spotkanie, gdzie pokażemy Wam co i jak w Kivo możecie urozmaicić, ulepszyć. No, z resztą, zapraszam do kontaktu. 

Pierwszym plusem (który też ma małe minusy, ale o tym za chwilę), to jest społeczność. Społeczność, to bardzo często osoby zrzeszone pod jednym logo. Są zbierane w jednej społeczności, gdzie mogą wymieniać się jakimiś różnymi swoimi opiniami, pomysłami. Czyli przynależność – przynależymy do jakiejś grupy. Bardzo często też marki mają bardzo fajny pomysł, aby motywować franczyzobiorców do stałego rozwoju, aby ta liczba klientów i kursantów była coraz większa. Nagradzając ich w jakiś sposób, nominując, przydzielając im jakieś ordery, odznaki. Tylko, że też znam osobę, która taką odznakę ma i dla niej to jest fajne i jak najbardziej jest to fajna rzecz i można się pochwalić. Natomiast znam też oblicze z drugiej strony osób, które przyłączyły się do sieci z dużo mniejszych miejscowości i nie mają możliwości dogonić tych, co nawet są gdzieś tam z większych miast z jakiejś dzielnicy, bo po prostu jest to nierealne. I wtedy ciężko mówić o rywalizacji, kiedy zasady nie są fair. Kiedy ktoś może poczuć się, że zasady są nie fair. Jeszcze jeżeli chodzi o tą społeczność, też co zaobserwowałam, to często franczyzy sprzedają możliwość zaprezentowania swojej marki w tej społeczności innym markom. Czyli też jakby jesteśmy dodatkowo gdzieś tam wystawiani na promocje zewnętrznych, dodatkowych firm i usług (tworzą się pakty). I to jest normalne, w każdej branży tak jest, więc pamiętajmy też że często ta społeczność nie jest budowana po to, aby nas wspierać, ale też po to, aby mieć dodatkowego asa w kieszeni, aby nawiązać współpracę, aby gdzieś tam ewentualnie powiedzieć: Hej, zapraszam Cię na wydarzenie. Będzie moja społeczność. To tylko jeszcze tak dodatkowo. Ale przynależność do społeczności jest zawsze plusem, bo bardzo dużo osób cierpi na tzw. samotność w biznesie, więc taka społeczność może być lekiem na ten problem. 

Kolejny plus, to jest gotowy program nauczania i materiały. I powiem szczerze, że dużo osób decyduje się właśnie z tego powodu, aby przyłączyć się do takiego programu. Bo nie ma czasu, nie chce wymyślać tego, chce mieć ujednolicony program, chce, aby każdy lektor pracował tak samo i to jest super, to są powody OK. Jeżeli ktoś nie chce sam tworzyć takiej bazy pomysłów, gdzieś na dysku czy też wybrać jakiegoś innego podręcznika i wspomagać się dodatkowymi pomysłami, no to naprawdę, jest to dobre rozwiązanie. Dlatego, że mamy już coś przygotowane, przetestowane przez wiele szkół, przez wielu kursantów. Jeżeli coś było niefajne, to już na pewno zostało to poprawione. Więc dostajemy taki wychuchany produkt, jakby nie było. Wiemy, że jest sprawdzony itd. Także to jest spoko. I nie ma nic w tym złego, jeżeli jakiś właściciel nie ma pomysłu na to, żeby wymyślać swoje materiały. Tym bardziej, jeżeli ktoś jest z jakiejś miejscowości, gdzie ciężko o lektora, ciężko o metodyka, to już w ogóle nie ma co mówić. No to, naprawdę może być bardzo fajne rozwiązanie . Na pewno zdejmie nam to z głowy ciężar przygotowywania tych zajęć. Na pewno trzeba się w to wszystko wdrożyć, no ale jakby co roku powtarzamy to samo. Więc można się tego nauczyć i to będzie na pewno hulać. Mniej energii na przygotowanie nam to zabierze. 

Kolejna rzecz, na którą bardzo często kuszą się właściciele szkół to, że są kompleksowe szkolenia dla nauczycieli z danego programu. I to też jest fajna opcja, dlatego, że mamy: A: metodę, B: konkretne szkolenie do tej metody. Więc A plus B daje nam super przygotowanego lektora. O ile jest to lektor zaangażowany, to naprawdę będzie z tego coś fantastycznego. Jeżeli nie słyszałaś jeszcze mojego pierwszego odcinka podcastu na temat zaangażowanych lektorów, to koniecznie zachęcam Cię do odsłuchania. No bo, nawet najbardziej metoda, najlepsze szkolenie nie ulepi nam super lektora, jeżeli on nie będzie zaangażowany i nie będzie czuł się jak członek zespołu, nie będzie czuł się dobrze ucząc daną grupę wiekową. 

Kolejna rzecz: baza pomysłów na start. To też jest fajna opcja dla osób, które zaczynają swój własny biznes i nie do końca wiedzą jak się za to wszystko zabrać od strony metodycznej. No bo, bądźmy szczerzy. Bardzo często jesteśmy po studiach, no i nie wiemy jak uczyć, nie mamy pomysłu. Możemy sami próbować coś robić, doszkalać się i to też jest spoko. Ale też możemy powiedzieć: Kurczę, iluś metodyków nad tym pracowało. Chyba wiedzą co robią. Dłużej siedzą w branży, więc na pewno mi pomogą. I to też jest OK. 

No i lokalizacja. Bardzo często też marki typu sieciowe mają lokalizację. Z jednej strony jest to mega opcja. Z drugiej strony, jest to mega chwyt na właściciela, jest to tzw. FOMO (bo ktoś mi zabierze lokalizację). Bo przecież, tak myśląc logicznie, jeżeli mamy lokalizację, to czy to nam gwarantuje, że jakaś inna szkoła z innej sieci albo wolny strzelec nam się pod nosem nie otworzy? No nie! Co najwyżej szkoła tej samej firmy nam się nie otworzy. Czyli, finał finałów, i tak jesteśmy narażeni na konkurencję. 

A tak jak powiedziałam, marketing możemy robić swój. Możemy się tego nauczyć. Bo i tak będziecie musieli go robić, czy to pod brandem ogólnopolskim czy swoim. I tak czy siak, trzeba marketing robić. Nie ma marketingu, nie ma sprzedaży, nie ma rozwoju firmy. I koło się zatacza. Tak, no niektóre mają tę lokalizację, niektóre nie. Plus minus, zależy jak na to spojrzeć . Dużo osób uważa, że to jest duży plus. I też dużo osób mi powiedziało, że zdecydowało się tylko i wyłącznie dlatego, że bali się, że ktoś inny wejdzie franczyzą. A wydawało się im, że to jest znana marka wśród wszystkich. A tak, jak już mówiłam, jest znana wśród właścicieli, ale niekoniecznie wśród lokalnej społeczności. 

No właśnie! To była druga część. Jak widzicie są plusy. Zazwyczaj są to te plusy od strony (uważam osobiście i z wielu rozmów, które miałam) bardziej pod kątem metodycznym, pod kątem gotowych materiałów. Dużo osób sobie chwali te wszystkie metody. I to jest spoko dla wielu szkół. No, częściej kuleją te marketingowe i te inne rzeczy, no ale nikt nikogo jeszcze chyba nie zadowolił w stu procentach. Więc jestem otwarta na to, że każdy z nas buduje swój biznes, ma swoje powody ku temu, aby dołączyć lub tego nie robić. Ja również takie miałam. 

W ostatnich latach prowadzenia własnej szkoły językowej też zaczęłam się zastanawiać, czy by nie przyłączyć się do jakiejś sieci. Bo to był już ten etap, kiedy ja nie uczyłam we własnej firmie, kiedy ona była już zarządzana przez kogoś innego. I tak przez chwilę sobie pomyślałam, że może to da mi jeszcze jakąś dodatkową kontrolę nad tym co się dzieje w szkole. Będę miała taką gwarancję tego, że każdy robi to, co powinien itd. Ale im dłużej zaczęłam się nad tym zastanawiać, tym więcej minusów i negatywnych stron tego zauważyłam. Miałam już gotową bazę klientów, która chodziła, płaciła co rok, co rok miałam więcej klientów. Więc jakbym przykleiła logówkę na moją szybę, już bym musiała oddać procent za moich klientów. No bo muszę wciągnąć wszystkich, nie mogę powiedzieć: Ok, przyłączam, ale tylko nowi! No nie, muszę znowuż wciągnąć w metodę wszystkich moich obecnych klientów. No to stwierdziłam: Bez sensu no to już ja daję już korzyść tej sieci a nie ona mi. No i, finał finałów, też były kolejne rzeczy. Obrandowywanie się, promowanie tego wszystkiego, Stwierdziłam, że nie po to tyle pracowałam, aby moja lokalna społeczność znała nazwę mojej szkoły, żeby teraz to zmieniać. Więc razem z kierowniczką, która wtedy prowadziła moją szkołę stwierdziliśmy, że totalnie bez sensu. Mamy tyle materiałów, zrobiliśmy jeszcze dodatkowe porządki w tym wszystkim i stwierdziliśmy, że obejdzie się i bez tego. Do dziś dzień w naszej miejscowości nie ma żadnej sieciówy. Każdy działa na swojej marce no i jest spoko. Wszystko się rozwija. Pamiętam też jedną próbę wejścia siecówki na nasz lokalny rynek. No niestety, nie udało jej się przebić. W związku z tym, że już lokalne firmy miały swoją rzeszę klientów. Każdy z nas starał się być jak najlepiej rozpoznawalny. Ciężko im było wejść, pomimo fajnie obrandowanych ulotek itd. No jakby to nic większego im nie dało. Niecały rok byli na rynku. Z tego co pamiętam, to chyba po ośmiu miesiącach totalnie się wycofali. 

Kochani, plusy i minusy. Nie chcę nikogo obrazić, też nie chcę zniechęcać. Chcę tylko wam powiedzieć, że zawsze mamy dwie opcje do wyboru: budować swój biznes lub wejść w sieciówkę. I to Ty musisz podjąć decyzję, co będzie najlepsze dla Ciebie i dla Twojego biznesu. Nie ja, ja tylko chciałam przedstawić Ci to, co wiem. To z czym się zetknęłam tutaj w wielu rozmowach. Naprawdę w wielu rozmowach z właścicielami. I znam takich, którzy są naprawdę zadowoleni i uważają, że to była najlepsza decyzja w ich życiu. Ale znam też takich, którzy powiedzieli, że to jest najgorsze co mogli zrobić i strasznie tego żałują. 

Także decyzje zostawiam Tobie. I co najważniejsze, zachęcam Cię abyś wzięła kartkę. Wypisała sobie z czym masz problemy we własnej firmie, czy faktycznie sieć pomoże Ci rozwiązać ten problem. Albo w jakim zakresie. Lub co sama możesz zrobić, aby pozbyć się tego problemu. Bo przecież nie ma sytuacji bez wyjścia. Jest tylko nasze przekonanie, które nas może hamować. Kiedy wyzbędziesz się swoich, często błędnych, przekonań. Zobaczysz, że naprawdę słonko zaświeci również nad Twoją głową. 

Także zostawiam Cię z tymi przekonaniami na koniec. I oczywiście zachęcam do zarejestrowania się na kivo.pl. Lub do napisania do nas na kontakt@kivo.pl, aby umówić się na oprowadzanie po naszej platformie i nieważne czy jesteś w jakiejś sieciówce czy nie, to serdecznie Ciebie zapraszam. My pomagamy wszystkim. 

Zaufali nam między innymi:

Lerne fajna szkoła
Encjo - Bochnia
Angielski z Fantazją
My Way Ulman
Royal Opole
Via Italia Szkoła Językowa Online